Ptasia ciekawość.

„Każdy dźwięk opowiada historię. Trzeba tylko nauczyć się jej słuchać.”

– Ale tu pachnie… – pomyślał dzięcioł, wsuwając dziób w soczyście zielone liście.

– To niesamowite! Jak to możliwe, że tak niezliczona ilość dźwięków mieści się w tych maleńkich otworach usznych ukrytych pod delikatnym puchem?

Natura nigdy nie tworzy niczego przypadkiem. Każdy szczegół jego budowy jest dowodem na to, że doskonałość często ukrywa się tam, gdzie na pierwszy rzut oka jej nie dostrzegamy.

Przysiadł więc na gałęzi czereśni, by złapać oddech i rozejrzeć się wokół. Och… ile tu inspiracji! Ach… ile owadów!

Jako jedyny leśny inżynier każdego dnia przeprowadza niezwykłe testy zderzeniowe własną głową. Natura wyposażyła go w tak doskonały mechanizm ochronny, że jego czaszka, mięśnie szyi i aparat słuchowy skutecznie zabezpieczają mózg oraz narząd słuchu przed ogromnymi przeciążeniami.

Za to otwierają przed nim świat pełen przygód.

Las to najpiękniejsze miejsce, w którym można odkryć muzykę niesioną wiatrem.Nie ma dwóch takich samych koncertów. Każdy podmuch wiatru zmienia melodię, każdy ptak dopowiada własną nutę, a każde drzewo zdaje się grać na innym instrumencie. Wystarczy tylko zwolnić i wsłuchać się w ten niezwykły spektakl.

A najpiękniejsze jest to, że możemy pobyć w nim sam na sam z własnymi myślami.Cisza w lesie nie oznacza braku dźwięków. To przestrzeń, w której wreszcie możemy usłyszeć to, co na co dzień zagłusza pośpiech.

Moja fascynacja lasem nie narodziła się wczoraj. Ma swoje korzenie w dzieciństwie. Każdego dnia przemierzałam niemal dwie mile do szkoły krętymi leśnymi ścieżkami. Dla wielu była to zwyczajna droga. Dla mnie – codzienna wyprawa do świata, który nieustannie mnie zachwycał. Uczyłam się rozpoznawać śpiew ptaków, obserwowałam światło tańczące między koronami drzew i wsłuchiwałam się w odgłosy, które dla innych pozostawały niezauważone.

Miałam też koleżankę, która zabierała mnie do jeszcze starszego lasu. Jej dziadek patrzył na każde drzewo z ogromnym szacunkiem – jak na żywy zabytek, świadka historii i strażnika czasu. Dzięki niemu zrozumiałam, że las to coś znacznie więcej niż skupisko drzew. To miejsce, które ma swoją pamięć, swój rytm i własny głos.

Za każdym razem, gdy przekraczałyśmy jego niewidzialną granicę, miałam wrażenie, że wchodzę do innego świata. Powietrze stawało się chłodniejsze, światło miękło, a cisza nabierała niezwykłej głębi. Nie była to cisza pozbawiona dźwięków – przeciwnie. Była pełna życia. Wystarczyło tylko uważnie słuchać.

Dlatego wciąż wracam myślami do lasu. Do miejsca, które przywołuje wspomnienia i nieustannie inspiruje. Być może właśnie wtedy, jako kilkuletnia dziewczynka, zaczęłam kolekcjonować dźwięki. Jeszcze nie wiedziałam, że pewnego dnia zostanę protetykiem słuchu. Wiedziałam tylko jedno – las zawsze miał mi coś do powiedzenia.

Czy wiesz, że to, co dla nas brzmi jak zwykłe stukanie, dla dzięcioła jest językiem?

W lesie nie zawsze wygrywa ten, kto śpiewa najgłośniej. Czasem wystarczy rytm wybijany o pień drzewa, aby przekazać ważną wiadom

Dodaj komentarz